Motylarnia jest czynna codziennie w godzinach 10:00 - 18:00. Zapraszamy!

Atrakcja, która zachwyca w każdym wieku – rodzinna relacja z wizyty w Motylarni

Wyjazd nad morze z trójką dzieci w różnym wieku to zawsze logistyczne wyzwanie. Nasza ekipa to przedszkolak, uczeń podstawówki i nastolatka, więc znalezienie miejsca, które nie znudzi najstarszej, a nie zmęczy najmłodszego, graniczy z cudem. Do Motylarni Rozewie trafiliśmy trochę z ciekawości, a trochę szukając odmiany od piasku w butach. Okazało się, że to był jeden z najlepszych punktów naszego wyjazdu.

To, co uderza od razu po wejściu, to zmiana klimatu. Jest ciepło i bardzo zielono. Pierwsze minuty zeszły nam na uspokajaniu najmłodszego, który chciał biegać, a tutaj trzeba zwolnić. Po pierwsze, żeby przypadkowo nie zranić motyli, a po drugie – żeby dostrzec ich piękno. Kiedy stanęliśmy w miejscu, dzieciaki zaczęły zauważać to, czego nie widać w biegu. Najstarsza córka, która zwykle nie rozstaje się z telefonem, tym razem używała go wyłącznie do robienia zdjęć – i to jakich! Motyle są tam ogromne, jaskrawe i kompletnie nie płoszą się na widok człowieka.

Największe emocje wzbudziły oczywiście momenty, gdy motyl decydował się na nas usiąść. Nasz średni syn miał na sobie pomarańczową koszulkę i chyba to zadziałało jak magnes, bo w pewnej chwili miał na ramieniu dwa duże, niebieskie okazy. Mina przedszkolaka, który z otwartą buzią obserwował, jak wielka ćma pawica atlas siedzi nieruchomo na pniu, była bezcenna. To nie jest oglądanie zwierząt w klatkach czy za szybą – tutaj jest się wewnątrz ich świata.

Bardzo doceniam obecność przewodników. Często w takich miejscach trzeba wszystko czytać z tabliczek, co przy trójce dzieci jest niewykonalne. Tutaj edukatorzy sami podchodzą, zagadują i pokazują rzeczy, których sami byśmy nie zauważyli – na przykład maleńkie jajeczka na spodzie liści albo gąsienice, które wyglądają jak fragmenty gałązek. Dzięki temu wizyta nie była tylko „oglądaniem ładnych owadów”, ale konkretną lekcją przyrody, która zapadła im w pamięć.

Z perspektywy rodzica duży plus za to, że obiekt jest bezpieczny i przejrzysty. Mimo że byliśmy tam w piątkę, nikt się nie zgubił, a dzieci były tak zaabsorbowane szukaniem kolejnych gatunków, że przez całą godzinę nie usłyszeliśmy ani jednego „nudzi mi się”.

Wyszliśmy z poczuciem, że to miejsce faktycznie łączy pokolenia. Nastolatka ma świetne kadry na Instagrama, średniak mnóstwo ciekawostek do opowiedzenia w szkole, a najmłodszy po prostu wielką frajdę. Jeśli szukacie w okolicach Jastrzębiej Góry czegoś, co zaangażuje całą rodzinę i pozwoli na chwilę autentycznego zachwytu nad naturą, Motylarnia to świetny pomysł.