Motylarnia jest obecnie zamknięta. Zapraszamy do Motylarni w Helu.

Co motyle jedzą i jak obserwować ich zachowania w Motylarni?

Prowadzenie grupy trzydziestu dzieciaków na koloniach we Władysławowie to wyzwanie, przy którym pilnowanie porządku w pokoju wydaje się relaksem. W lipcu 2025 roku, szukając odskoczni od plażowego zgiełku i parawanów, zabrałem moją grupę do Motylarni Rozewie. Jako opiekun z kilkuletnim stażem szukałem czegoś, co „sprzeda” im trochę wiedzy w sposób bezbolesny, a jednocześnie ich wyciszy. Wybór padł na obserwację zwyczajów żywieniowych egzotycznych motyli – i muszę przyznać, że to był dobry pomysł.

Pierwsze, co rzuciło nam się w oczy po wejściu w ten tropikalny mikroklimat, to porozstawiane miseczki z owocami Zapomnijcie o obrazku motyla spijającego nektar z polnego kwiatka. Tutaj natura pokazuje swoje bardziej pragmatyczne oblicze. Na specjalnych podstawkach wyłożone są owoce – głównie mocno dojrzałe, wręcz fermentujące banany i pomarańcze. To właśnie tam najłatwiej było nam „złapać” motyle w bezruchu. Moja grupa była zafascynowana faktem, że te delikatne stworzenia to w rzeczywistości małe łasuchy, które potrafią spędzić kilkanaście minut na wbijaniu swojej ssawki w miąższ owoców.

Kluczem do udanej obserwacji, co tłumaczyłem chłopakom już na wejściu, jest cierpliwość i minimalizowanie gwałtownych ruchów. Motyle mają niesamowity refleks – reagują na zmianę natężenia światła i ruch powietrza. Jeśli chcesz zobaczyć, jak motyl pije, musisz stać się częścią krajobrazu. W Rozewiu świetnie widać mechanizm działania ssawki, która rozwija się jak sprężynka, gdy tylko owad poczuje cukier. Dla dzieciaków z podstawówki to była bardzo ciekawe. Największe wrażenie zrobiły na nas ogromne osobniki z gatunku Caligo, które niemal stadnie oblegały talerze z bananami, zupełnie nie przejmując się naszą obecnością, o ile zachowywaliśmy dystans.

Niektóre motyle siadały na wilgotnym podłożu lub kamieniach nie po to, by odpocząć, ale by pobierać sole mineralne z wilgoci. To ważna wskazówka dla każdego zwiedzającego: patrzcie pod nogi nie tylko dlatego, by nie nadepnąć na motyla, ale by zobaczyć, jak „pobierają” minerały bezpośrednio z ziemi. Moi podopieczni szybko zaczęli rywalizować o to, kto wypatrzy najdziwniejszy sposób pobierania pokarmu.

Wizyta w Rozewiu podczas lipcowych upałów była ciekawym doświadczeniem – wewnątrz jest jeszcze cieplej niż na zewnątrz, co sprawia, że motyle są niezwykle aktywne. Dla opiekuna grupy kolonijnej ważne jest to, że taka lekcja biologii „na żywo” zostaje w głowach znacznie lepiej niż sucha teoria. Dzieciaki wróciły do ośrodka we Władysławowie dyskutując o tym, dlaczego niektóre gatunki wolą zgniłe banany od świeżych kwiatów. Jeśli planujecie tam wizytę z większą grupą, zarezerwujcie sobie co najmniej godzinę – samo zrozumienie, że motyl to nie tylko „ładne skrzydła”, ale skomplikowany organizm z bardzo konkretnym sposobem żywienia, zajmuje chwilę.