Motylarnia jest czynna codziennie w godzinach 10:00 - 18:00. Zapraszamy!

Co zobaczyć w Rozewiu poza plażą? Odkryj miejsca, o których nie wiedziałeś!

Jako mieszkanka Jastrzębiej Góry często słyszę od znajomych, że wybrzeże to tylko plaża, ryba w smażalni i ewentualnie spacer deptakiem. Zawsze wtedy mówię: „To chodźcie, przejdziemy się do Rozewia”. Ta część naszej okolicy ma zupełnie inny klimat niż tętniące życiem centrum Jastrzębiej. Jeśli chcecie uciec od tłumów i zobaczyć coś konkretnego, mam dla Was trzy sprawdzone punkty, które zaliczamy z rodziną przynajmniej kilka razy w roku.

Zacznijmy od Lisiego Jaru. To miejsce to dla mnie fenomen. Wyobraźcie sobie głęboki na kilkanaście metrów wąwóz, który ciągnie się aż do samego Bałtyku. Kiedy tam wchodzicie, temperatura nagle spada o kilka stopni, a wokół otacza Was las z ogromnymi bukami. To idealne miejsce na spacer, gdy słońce za mocno grzeje albo gdy chcecie po prostu odpocząć od szumu fal. Ścieżka jest urokliwa, a dojście do plaży właśnie przez ten jar robi niesamowite wrażenie.

Tuż obok, właściwie na samym klifie, stoi Latarnia Morska Rozewie. To klasyk, ale wciąż warto tam zajrzeć. To najstarsza tego typu budowla na polskim wybrzeżu. Co w niej jest najlepszego? Widok z góry. Kiedy pokonacie te wszystkie schody, macie przed sobą panoramę, której nie da się porównać z niczym innym. Warto też zajrzeć do małego muzeum latarnictwa w środku – to fajna lekcja historii regionu podana w przystępny sposób, bez nudnych wykładów.

Moim ulubionym punktem, który jest kompletnym przeciwieństwem surowego, morskiego krajobrazu, jest Motylarnia Rozewie. Znajdziecie ją niemal pod samą latarnią. To miejsce uratowało mi już niejedno popołudnie, gdy pogoda nad morzem okazywała się kapryśna. Wchodzicie do środka i lądujecie prosto w tropikach. Dosłownie. Wokół latają setki egzotycznych motyli z najdalszych zakątków świata.

Co mi się tam najbardziej podoba? To, że te owady są na wyciągnięcie ręki. Nie są zamknięte w żadnych gablotach. Jeśli macie na sobie jasną koszulkę, jest duża szansa, że któryś na Was usiądzie. Super sprawą są też przewodnicy – to ludzie, którzy o motylach wiedzą chyba wszystko. Zamiast czytać tablice, po prostu posłuchajcie ich opowieści o cyklu życia tych stworzeń. To świetna sprawa zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieciaków, które z wrażenia w końcu na chwilę milkną.

Rozewie to taki nasz lokalny miks historii, natury i egzotyki. Jeśli planujecie wypad w te strony, nie kończcie spaceru na samej plaży. Zróbcie pętlę przez jar, latarnię i wpadnijcie do motylarni. Gwarantuję, że wrócicie do domu z zupełnie innym spojrzeniem na nasze polskie wybrzeże.