Motylarnia jest obecnie zamknięta. Zapraszamy do Motylarni w Helu.

Jak motyle wpływają na nastrój i relaks zwiedzających Motylarnię?

Jako opiekun w ośrodku wspierającym dzieci z niepełnosprawnościami sprzężonymi, rzadko mam okazję pisać recenzje, które niosą ze sobą tak duży ładunek emocjonalny. Dzięki pozyskaniu zewnętrznego finansowania na dodatkowe aktywności dla naszych podopiecznych, w czerwcu 2025 roku zrealizowaliśmy marzenie wielu z nich – wycieczkę do Motylarni Rozewie. Chcę się podzielić obserwacjami na temat tego, jak to miejsce, niemalże w sposób terapeutyczny, wpłynęło na nastrój i dobrostan moich podopiecznych.

Wizyta w motylarni dla dziecka z deficytami sensorycznymi to wejście do świata, który oferuje stymulację w sposób niezwykle łagodny i bezpieczny. Pierwszym, co zauważyłem u moich podopiecznych po przekroczeniu progu obiektu, było natychmiastowe obniżenie poziomu lęku. Tropikalny klimat – ciepło i wysoka wilgotność – zadziałał na nich niemal jak kołdra obciążeniowa. Mięśnie, często napięte wskutek spastyczności, zaczęły się rozluźniać. To był pierwszy krok do głębokiego relaksu, który umożliwił im chłonięcie otoczenia.

Najbardziej fascynującym aspektem był jednak wpływ wizualny motyli. Dzieci z autyzmem czy ADHD często borykają się z przebodźcowaniem w świecie pełnym gwałtownych dźwięków i jaskrawych, agresywnych świateł. W Rozewiu ruch motyli jest płynny, cichy i nieprzewidywalny w sposób kojący. Obserwowałem mojego podopiecznego, który na co dzień ma ogromne trudności ze skupieniem uwagi – w motylarni potrafił przez dziesięć minut siedzieć bez ruchu, śledząc wzrokiem błękitnego Morpho peleides. Ten specyficzny „taniec” owadów wywoływał u dzieci formę uwagi niewymagającej wysiłku, która pozwala zregenerować zasoby poznawcze.

Kolejnym elementem terapeutycznym była nauka delikatności i uważności. Dla dziecka z niepełnosprawnością ruchową, które często czuje się niesprawne w codziennym świecie, świadomość, że tak kruche stworzenie jak motyl może usiąść blisko niego, jeśli tylko pozostanie w spokoju, jest niesamowicie budująca. Widziałem uśmiech na twarzy dziewczynki na wózku, gdy na jej kolanach spoczął Hypolimnas bolina. To nie była tylko radość z kontaktu z naturą; to było poczucie akceptacji przez inne stworzenie.

Warto również wspomnieć o sferze poznawczej. Tutaj chciałbym pochwalić przewodnika, który z ogromną empatią opowiadał o cyklu życia motyla. Dla dzieci, które same codziennie mierzą się z różnymi barierami, historia o gąsienicy, która przechodzi trudną transformację, by stać się pięknym motylem, miała wymiar niemalże symboliczny. To pobudziło ich wyobraźnię i dało pretekst do rozmów o własnych możliwościach i zmianach.

Motylarnia Rozewie okazała się miejscem, gdzie bariery zniknęły w cieniu egzotycznych roślin. Relaks, jakiego doświadczyli nasi podopieczni, utrzymał się jeszcze przez wiele dni po powrocie do ośrodka. Z perspektywy opiekuna mogę śmiało powiedzieć: to nie była zwykła wycieczka turystyczna. To była sesja multisenso-terapii, która przypomniała nam wszystkim, że piękno i spokój są dostępne dla każdego, bez względu na ograniczenia fizyczne czy intelektualne. Finansowanie tej aktywności było jedną z najlepszych inwestycji w rozwój emocjonalny naszych podopiecznych.