Kto choć raz był nad polskim morzem w lipcu lub sierpniu, ten doskonale wie, jak wyglądają wtedy najpopularniejsze atrakcje. Kolejki, gwar i walka o każdy centymetr wolnej przestrzeni to niestety standard. Moja pierwsza wizyta w Motylarni Rozewie miała miejsce właśnie w takim szczycie wakacyjnego sezonu. Choć samo miejsce mnie wtedy zachwyciło, to jednak tłumy turystów nie pozwoliły mi w pełni poczuć tego magicznego klimatu. Postanowiłem więc wrócić tam w maju i muszę przyznać, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem podczas moich wyjazdów na wybrzeże.
Wiosna to absolutnie idealny moment na wizytę w tym miejscu. Główną różnicą, którą odczułem już na samym progu, był spokój. W maju i w czerwcu ludzi jest znacznie mniej niż w sezonie letnim. Nie ma mowy o przeciskaniu się między grupami wycieczkowymi czy czekaniu, aż zwolni się miejsce przy wylęgarni. Można spokojnie pospacerować po całym obiekcie i poczuć się niemal jak w prywatnym, egzotycznym ogrodzie. To zupełnie inna jakość odpoczynku, która sprzyja relaksowi i wyciszeniu.
Szczególnie polecam pojawienie się na miejscu w pierwszych dwóch godzinach po otwarciu, czyli w okolicach godziny dziesiątej rano. To właśnie wtedy Motylarnia oferuje największą swobodę obserwacji. Motyle po nocy stają się aktywne, a brak dużego ruchu sprawia, że czują się bardzo pewnie. To doskonały czas dla każdego, kto chce dokładnie przyjrzeć się konkretnym gatunkom. Można wtedy kucnąć przy roślinie i przez kilka minut bez pośpiechu patrzeć, jak egzotyczny okaz rozwija swoją ssawkę, by pić nektar z kwiatów. W wakacje, przy dużej liczbie gości, taka intymna obserwacja była praktycznie niemożliwa.
Dla osób, które interesują się fotografią, wiosenny poranek w Rozewiu to prawdziwy raj. Mniejsza liczba gości daje możliwość ustawienia się z aparatem czy telefonem w dowolnym miejscu bez obaw, że ktoś wejdzie nam w kadr. Dzięki temu udało mi się zrobić unikalne zdjęcia, o których latem mogłem tylko pomarzyć. Uchwyciłem moment, w którym motyl Morpho peleides powoli otwiera swoje intensywnie niebieskie skrzydła, siedząc na tle soczystej zieleni liści. Takie kadry wymagają cierpliwości i spokoju.
Porównując moje oba doświadczenia, muszę stwierdzić, że wiosenna wizyta bije tę letnią na głowę. Wiosną Motylarnia Rozewie odkrywa swoje prawdziwe oblicze – jest cicha, kojąca i niezwykle fascynująca. Jeśli ktoś z Was zastanawia się nad pierwszą wizytą, nie czekajcie do lipca. Wykorzystajcie ten czas przed sezonem, gdy natura za oknem dopiero budzi się do życia, a w środku Motylarni możecie już cieszyć się pełnią tropikalnego lata w najbardziej komfortowych warunkach. To doświadczenie, które pozwala na autentyczny kontakt z przyrodą, bez pośpiechu i w atmosferze pełnego skupienia na pięknie tych delikatnych stworzeń.