Motylarnia jest obecnie zamknięta. Zapraszamy do Motylarni w Helu.

Najrzadsze motyle świata – które z nich zobaczysz w Rozewiu?

Mój 9-letni syn, Tadeusz, to typ małego naukowca. O motylach wie więcej niż ja o własnej pracy, a jego pokój jest pełen zdjęć i rysunków najróżniejszych owadów. Będąc w lipcu na wybrzeżu, odwiedziliśmy najpierw wystawę we Władysławowie, ale dla Tadzia to była porażka. Martwe, powbijane na szpilki okazy w gablotach kompletnie do niego nie przemówiły – dla dziecka, które kocha naturę, widok ususzonych skrzydeł, które były jedynie nieruchomymi obiektami, pozbawionymi życia, był po prostu smutny. Zupełnie inne doświadczenia mamy za to z  Motylarni w Rozewiu.

To jedna z największych motylarni w Polsce i faktycznie czuć tam przestrzeń dla tych owadów. Tadzio był oczarowany, kiedy tylko przekroczył drzwi prowadzące na halę z motylami. Największe emocje wzbudziły konkretne gatunki, o których syn wcześniej tylko czytał lub oglądał w internecie. 

  • Morpho peleides: Kiedy ten intensywnie błękitny motyl przeleciał obok nas, Tadek niemal oniemiał. Na żywo ten metaliczny połysk jest nie do podrobienia przez żaden wydruk w książce.
  • Kallima paralekta: To była prawdziwa lekcja uważności. Syn spędził dobre dziesięć minut, wypatrując „liścia”, który nagle ożył na jego oczach. Mistrzostwo kamuflażu!
  • Papilio palinurus: Ten szmaragdowy okaz z Indonezji błyszczał w słońcu wpadającym do namiotu. Tadek od razu rozpoznał charakterystyczne ogonki na skrzydłach.
  • Pawica atlas: Na koniec prawdziwa „wisienka na torcie”. Zobaczenie jednej z największych ciem świata, której rozpiętość skrzydeł jest większa niż dłoń mojego syna. To było coś! 

Co warto wiedzieć przed wizytą? W środku panują prawdziwe tropiki – temperatura i wilgotność są wysokie, co po jakimś czasie staje się męczące, zwłaszcza jeśli chce się prowadzić długie obserwacje. My spędziliśmy tam prawie godzinę, bo Tadek nie chciał pominąć żadnego okazu. Trzeba też patrzeć pod nogi, bo motyle często odpoczywają na ziemi, a przy dziecięcej ekscytacji łatwo o nieuwagę.

Werdykt? Jeśli macie w domu pasjonata, który chce zobaczyć egzotykę niedostępną w naszych lasach, Rozewie jest punktem obowiązkowym. To nie jest muzeum martwych eksponatów, ale miejsce pełne życia. Nie ratują tu świata, nie prowadzą wielkiej nauki, ale dają dzieciom coś cenniejszego – prawdziwy zachwyt i możliwość stanięcia oko w oko z najpiękniejszymi stworzeniami z najdalszych stron świata. Dla Tadeusza to były najlepsze wakacje w życiu, a zdjęcia,które zrobił w Motylarni, zdobią ściany w jego pokoju.