Motylarnia jest czynna codziennie w godzinach 10:00 - 18:00. Zapraszamy!

Ostatni tydzień wakacji nad morzem – jak go wykorzystać w Rozewiu?

Koniec sierpnia zawsze nadchodzi zbyt szybko. Kiedy wrzesień puka do drzwi, jako mama trójki dzieci w wieku szkolnym staję przed sporym wyzwaniem. Muszę zaplanować ostatnie dni urlopu tak, aby z jednej strony dzieciaki rozładowały resztki wakacyjnej energii i uniknęły niepotrzebnego przebodźcowania przed powrotem do ławek. W tym roku postawiliśmy na Rozewie. To urokliwy zakątek Pomorza, który w odróżnieniu od gwarnych kurortów oferuje spokój, bliskość natury i naprawdę ciekawe punkty do zwiedzania.

Spacer klifem, morska historia i szum fal

Nasz ostatni tydzień wakacji rozpoczęliśmy od tego, co na Wybrzeżu najważniejsze, czyli od stałego kontaktu z przyrodą. Rozewie słynie z przepięknego, wysokiego klifu oraz gęstego lasu bukowego, który tworzy tu rezerwat przyrody. Zamiast leżeć na zatłoczonej plaży, codziennie rano zabierałam dzieci na spacery po leśnych ścieżkach.

Obowiązkowym punktem naszej wycieczki była oczywiście słynna Latarnia Morska Rozewie. Dla moich dzieciaków w wieku szkolnym była to żywa lekcja historii oraz geografii. Najstarszy syn z pasją czytał tablice informacyjne o historii nawigacji na Bałtyku, a młodsza dwójka z niecierpliwością liczyła stopnie. Widok na otwarte morze ze szczytu latarni robi ogromne wrażenie i zostaje w pamięci na bardzo długo. Po zejściu na dół zeszliśmy bezpośrednio na kamienistą plażę pod klifem. Dzieci spędziły tam godziny na szukaniu ciekawych kamieni oraz szlifowanych przez falowanie patyków, co okazało się dla nich lepszą zabawą niż drogim zabawkami z przyplażowych straganów.

Zwieńczenie urlopu – wizyta w Motylarni Rozewie

Na sam koniec naszego wyjazdu zostawiliśmy sobie wisienkę na torcie. W ostatni dzień wakacyjnego pobytu zaplanowałam wizytę w lokalnej Motylarni. Chciałam, aby dzieci wróciły do domu z jakimś naprawdę wyjątkowym wspomnieniem. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Kiedy weszliśmy do namiotu, powitała nas bujna, zielona roślinność i specyficzny, ciepły mikroklimat. Moje dzieci dosłownie zamarły z zachwytu. Nad naszymi głowami latały setki egzotycznych motyli o zjawiskowych, kolorowych skrzydłach.Mój najmłodszy syn przez pierwsze dziesięć minut stał bez ruchu na środku ścieżki, ponieważ na jego ramieniu postanowił odpocząć ogromny, niebieski motyl Morpho. Dla całej trójki była to genialna okazja do bliskiej obserwacji tych pięknych owadów.

Wizyta w Motylarni  przyniosła dzieciom mnóstwo radości i wyciszenia przed nadchodzącym rokiem szkolnym. Jeśli szukacie pomysłu na piękne domknięcie letniego wyjazdu, Rozewie i tutejsze atrakcje dadzą Waszej rodzinie dokładnie to, czego potrzebujecie.