Motylarnia jest obecnie zamknięta. Zapraszamy do Motylarni w Helu.

Jak dzieci uczą się o ochronie przyrody podczas wizyty w Motylarni?

Jako wychowawczyni grupy przedszkolnej z Torunia, codziennie szukam sposobów na to, by zaszczepić w moich podopiecznych szacunek do świata, który ich otacza. Teoretyczne lekcje o ekologii w sali przedszkolnej są ważne, ale nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z naturą. Dlatego nasza wycieczka do Motylarni stała się jedną z najpiękniejszych lekcji przyrody, jakie wspólnie przeżyliśmy. Dzieci w wieku przedszkolnym chłoną świat wszystkimi zmysłami, a takie miejsce oferuje im doświadczenie, którego nie da się zapomnieć. To tutaj, pośród egzotycznej roślinności, maluchy po raz pierwszy zrozumiały, że przyroda jest nie tylko piękna, ale przede wszystkim bardzo krucha.

Nauka empatii i delikatności

Najważniejszą lekcją, jaką wyniosły dzieci z wizyty, była nauka delikatności. Już przed wejściem rozmawialiśmy o tym, że motyle to istoty o niezwykle kruchych skrzydłach, których nie wolno dotykać, aby ich nie zranić. W hali pełnej latających owadów moje „rozbrykane” na co dzień przedszkolaki nagle zmieniły się nie do poznania. Zaczęły poruszać się na paluszkach, szeptać i z ogromnym przejęciem pilnować, by żaden z ich kolegów nie wykonał gwałtownego ruchu. To była lekcja empatii w najczystszej postaci. Dzieci zrozumiały, że ich obecność w tym świecie wymaga uważności i szacunku dla mniejszych mieszkańców planety. Obserwacja motyla, który spokojnie siada na ramieniu dziecka ubranego w kolorową koszulkę, wywoływała u maluchów zachwyt zmieszany z poczuciem odpowiedzialności za to małe stworzenie.

Cenna lekcja o cyklu życiowym motyli

Kolejnym etapem naszej nauki było poznanie cyklu życia motyla. W przedszkolu oglądamy plansze i czytamy książeczki, ale zobaczenie na żywo inkubatora z poczwarkami było dla dzieci prawdziwym przełomem. Maluchy z nosami niemal przyciśniętymi do szyby obserwowały nieruchome kokony. Tłumaczyłam im, że w środku dzieje się właśnie magia – z gąsienicy powstaje zupełnie nowe, kolorowe stworzenie. Ta obserwacja pomogła im zrozumieć, że ochrona przyrody to nie tylko dbanie o to, co już lata i cieszy oko, ale troska o każdy etap życia, nawet ten najmniej efektowny. Dzieci pytały, dlaczego niektóre poczwarki są zielone, a inne brązowe, co stało się pretekstem do rozmowy o kamuflażu i o tym, jak zwierzęta radzą sobie w swoim naturalnym środowisku. Dzięki temu zrozumiały, że każde zwierzątko ma swój dom i swoje potrzeby, które my, ludzie, musimy szanować.

Zrozumienie różnorodności świata

Podczas spaceru między alejkami dzieci mogły zobaczyć motyle z najdalszych zakątków świata. Dla przedszkolaka z Torunia, przyzwyczajonego do widoku cytrynka czy pawika w ogródku, spotkanie z ogromnym, błękitnym motylem Morpho peleides było jak z bajki. To doskonały moment, by wytłumaczyć maluchom, jak różnorodna jest nasza planeta i dlaczego warto dbać o lasy deszczowe czy odległe ekosystemy. Dzieci szybko wyłapały zależność: motyle potrzebują roślin, kwiatów i odpowiedniej temperatury, by być szczęśliwe. Zaczęły same wyciągać wnioski, że jeśli zniszczymy rośliny, motyle nie będą miały co jeść. Taka prosta dedukcja u pięciolatka to fundament ekologicznej świadomości na całe życie.

Radość z obserwacji zamiast posiadania

Współczesny świat często uczy dzieci, że wszystko można mieć na własność, kupić lub dotknąć. Wizyta w Motylarni pokazała im, że największą radość daje sama obserwacja. Dzieci uczyły się cierpliwości – czekały, aż motyl rozłoży skrzydła lub usiądzie na kawałku owocu, by móc mu się przyjrzeć. Zrozumiały, że przyroda nie jest na ich zawołanie i że to my jesteśmy gośćmi w świecie owadów. Widziałam, jak z każdą minutą narasta w nich szacunek do tych istot. Po powrocie do Torunia jeszcze przez wiele dni maluchy rysowały motyle i opowiadały rodzicom o tym, jak ważne jest, by nie deptać kwiatów i nie przeszkadzać owadom w ich pracy. To rzetelna i naturalna lekcja ochrony przyrody, która zostanie w ich serduszkach na bardzo długo.