Motylarnia jest obecnie zamknięta. 🦋 Zapraszamy do naszej Motylarni w Helu!

Motylarnia we wrześniu – czy poza sezonem zwiedza się przyjemniej?

Od lat trzymam się jednej, sprawdzonej zasady: nad polskie morze jeżdżę wyłącznie we wrześniu. Kiedy tłumy letników wracają do swoich domów, a plaże wreszcie milkną, Bałtyk odzyskuje swój prawdziwy, niespieszny urok. Zwykle wybieram sprawdzony hotel w Jastrzębiej Górze. Stamtąd mam rzut beretem do urokliwych leśnych ścieżek i rozewskich klifów. Podczas moich codziennych, długich spacerów w stronę latarni morskiej regularnie zaglądam do Motylarni Rozewie. Wizyta w tym miejscu na początku jesieni ma w sobie coś wyjątkowego, czego próżno szukać w lipcu czy sierpniu.

Cisza, spokój i brak pośpiechu na ścieżkach

Największą zaletą wrześniowego urlopu na Pomorzu jest całkowity brak ścisku. Kiedy przychodzę do Motylarni w pierwszych dniach września, w namiocie panuje dość kameralna atmosfera. Bez problemu kupuję bilet przy kasie – nie muszę czekać w długiej kolejce ani wysłuchiwać radosnych wrzasków grup kolonijnych.

W Motylarni mogę poruszać się własnym, wolnym tempem. Jako osoba w dojrzałym wieku niezwykle cenię sobie możliwość przystanięcia w dowolnym miejscu tak długo, jak tylko mam na to ochotę. Nikt nie pcha się z tyłu, nikt nie zasłania widoku i nie trzeba wymijać biegnących maluchów. Można w pełnym skupieniu usiąść, rozejrzeć się wokół i po prostu chłonąć otaczającą przyrodę. W takich warunkach odpoczynek staje się naprawdę wartościowy.

Komfortowa temperatura i niesamowite spotkania z bliska

Wrzesień przynosi też ogromną ulgę, jeśli chodzi o warunki panujące w samym obiekcie. Słońce nie nagrzewa już zadaszenia tak skrajnie jak w szczycie lata. Wewnątrz namiotu panuje bardzo przyjemne, łagodne ciepło, które sprzyja dłuższemu spacerowi. Nie ma mowy o dusznym, męczącym gorącu, co dla wielu moich rówieśników ma istotne znaczenie ze względów zdrowotnych.

Co ciekawe, mniejszy ruch w namiocie wpływa również na zachowanie samych owadów. Motyle chętnie latają tuż nad alejkami i niezwykle często siadają na ramionach czy kapeluszach nielicznych gości. Podczas mojej ostatniej wizyty piękny, niebieski okaz spędził ze mną dobrą chwilę, odpoczywając na moim rękawie, gdy przyglądałam się tablicom edukacyjnym. 

Jeśli tak jak ja szukacie nad morzem ciszy, wytchnienia oraz autentycznego kontaktu z naturą, wrześniowy spacer pod klifem połączony ze wstępem do Motylarni będzie po prostu strzałem w dziesiątkę.